“365 dni” Blanki Lipińskiej, czyli o książce, która zawładnęła Polską

Autorce książki “365 dni” Blance Lipińskiej (https://www.taniaksiazka.pl/kolejne-365-dni-blanka-lipinska-p-1229604.html) zdecydowanie udało się wzbudzić dużą kontrowersję wokół swojej książki. Wiele osób tylko z tego powodu sięgnęło po dzieło, aby przekonać się, o czym wszyscy tak głośno mówią. “365 dni” zawładnęło całą Polską. Czytelnicy kochają tę książkę, bądź jej nienawidzą. Okładka książki jest prosta, jednak przykuwa oko. Znajdziemy na niej twarz, a raczej połowę twarzy, bardzo przystojnego, młodego mężczyzny, który z nutą pożądania i gniewu, spogląda na nas z półki sklepowej.

Książka wzbudziła dużo sensacji w internecie. Zarówno na powieść, jak i na autorkę spadła fala nienawiści. Dlaczego? Zaledwie kilka miesięcy wcześniej internet zachwycał się i wyczekiwał na ekranizację “Pięćdziesięciu twarzy Greya”, a książki sprzedawały się w ekspresowym tempie. Czy nasz polski odpowiednik nie był wystarczający?

“365 dni” Blanki Lipińskiej to połączenie dwóch książek

Blanka opisuje swoje dzieło jako połączenie “Pięćdziesięciu twarzy Greya” oraz “Ojca chrzestnego” co zdecydowanie zachęca czytelnika do sprawdzenia książki. O czym pisze autorka? “356 dni” opowiada o parze, którzy wraz z dwójką swoich przyjaciół postanawiają wybrać się na zasłużone wakacje na Sycylię. Choć opowieść zaczyna się dość standardowo, już po dwóch dniach pobytu okazuje się, że główna bohaterka Laura, zostaje porwana. Jej porywaczem okazuje się być główny dowodzący sycylijskiej rodziny mafijnej.

Jak to bywa w tego typu książkach, porywacz jest szalenie przystojnym, młodym mężczyzną. Przeżył on zamach na swoje życie, został postrzelony, prawie umarł. Kiedy już uchodziło z niego życie, przed jego oczami ukazał się obraz pewnej dziewczyny – Laury, głównej bohaterki książki. Obiecał sobie, że odnajdzie ją, obojętnie ile wysiłku czy czasu by mu to zajęło. Tytuł “365 dni” oznacza czas, który porywacz dał głównej bohaterce Laurze, na zakochanie się w nim i pozostanie z nim na zawsze.

Syndrom sztokholmski czy romantyczna historia?

Syndrom sztokholmski to nic innego jak stan psychiczny, który pojawia się u osób porwanych lub zakładników. Często po dłuższym czasie ofiara zaczyna odczuwać sympatię czy nawet zakochuje się w oprawcy. Znając tę definicję, niemal od razu nasuwa nam się prosty wniosek – książka opowiada właśnie o tym. Zdania są podzielone. Z jednej strony wzrusza nas ta ciekawa i niespotykana historia, kibicujemy głównym bohaterom, a z drugiej jest to dość nietypowa i dziwna sytuacja.

Mimo początkowej niechęci do sytuacji czytelnik szybko dowiaduje się, że Laura, główna bohaterka znajduje się w dość toksycznym i nieudanym związku. Wtedy nasze uczucia i sympatia szybko skupia się na przystojnym i władczym porywaczu, który mimo wszystko nie zamierza krzywdzić dziewczyny. Jak wspomnieliśmy tytuł “365 dni” ma odnosić się do ramy czasowej, którą mężczyzna narzucił na główną bohaterkę.

365 dni czy może jeden dzień?

Wielu czytelników zarzuciło Blance fakt, iż sama nie trzyma się czasu, który wyznaczony jest nawet w tytule książki. Choć bohaterowie mieli, aż rok, aby się w sobie zakochać, już podczas pierwszego dnia ich poznania Laura rozbiera wzrokiem swojego oprawce. Bardzo szybko jest gotowa na seks z nim. Autorka książki usprawiedliwia ten fakt tym, iż obecny chłopak bohaterki niezbyt zainteresowany jest łóżkowymi sprawami, w przeciwieństwie do dziewczyny. Tak szybki rozwój spraw między porywaczem a porwaną narzuca czytelnikowi dość niezręczne uczucia. Z jednej strony kibicujemy prawdziwej miłości, z drugiej ciężko wczuć się w tą chorą i dziwną sytuację.

Książka ma swoich przeciwników, ale zebrała także szerokie grono fanów. Autorka – Blanka Lipińska jest kobietą, która nie boi się mówić otwarcie o seksie i za to powinno się ją cenić, jednak sceny seksu w “365 dni” opisane są niejako, zaczynają nam się już po czasie nudzić. W książce znajdziemy wiele wątków, które pojawiają się i znikają, po czym w najmniej oczekiwanym momencie powracają jak bumerang. “365 dni” miało bardzo duży potencjał, jednak został on przysłonięty niedopracowanymi, irytującymi i irracjonalnymi postaciami.

Food obraz autorstwa freepik - www.freepik.com